,,...Obłęd wybucha, mówi się często.
Jeżeli obłęd wybucha we mnie, to gdzie
on we mnie tkwił?
W jaki sposób wszedł we mnie niespostrzeżony,
w jakiej ukrytej postaci?
Ponieważ może on wybuchnąć o każdej porze
prawie u każdego, musi on w prawie każdym
tkwić i chcieć wybuchnąć.
Obłęd czyha na dnie rozumu na swój wybuch
i jest rozumowi posłuszny.
W obłędzie tkwi rozum (metoda)
Rozum jest uregulowanym obłędem,
obłęd jest rozregulowanym rozumem.
Przemawia on potem językiem hieroglifów,
to jest mowa wewnętrzna, kamelocki język
fabryki sztucznego lodu (człowiek).
Przypuszczalnie było by lepiej, gdyby
objawiał się częściej po cichu i nazywany był
ewentualnie wyobraźnią..."